Blog > Komentarze do wpisu

LUDZIE "CEGIELSKIEGO" / Galikan Łuczkowski

Pan Galikan Łuczkowski w tym roku skończy 90 lat. Urodził się we Francji, w Lotaryngii, w pobliżu Strasburga – do dzisiaj zostało mu w mowie piękne "r". Do pracy w niemieckich zakładach zbrojeniowych został zabrany z rodziną z Francji w 1940 roku. Niemiecki zakład pracy miał w obwodzie 32 km – na jednym końcu wjeżdżały rudy żelaza, a drugim wyjeżdżały gotowe armaty. Pracę w „Cegielskim” zaczął w 1946 roku, po powrocie z pracy przymusowej w Niemczech, w okolicach Brunszwiku. Jego praca to przede wszystkim liczenie – dział zakupów, kontrola faktur, planowanie. Mówili na nich "gryzipiórki". W ramach planów 3-letnich lub 5-letnich trzeba było przygotowywać opracowanie detali dla różnych wyrobów np. lokomotywa – 2000 detali, wagony – 6000 detali, obrabiarki – 1500 detali – "materiały reglamentowane". Czasem, do Zjednoczenia Taboru Kolejowego Tasco jechał furgon dokumentów.

Do zadań pana Galikana należała również kontrola sklepu zakładowego dla pracowników. Był on otwarty raz w tygodniu i można w nim było kupić przedmioty "znalezione na terenie zakładu". Pracownik, który "znalazł" przedmiot zgłaszał chęć zakupu do 6-osobowej Komisji Kwalifikacyjnej i po uzyskaniu akceptacji, mógł zrealizować zakup w sklepie zakładowym. Dotyczyło to takich towarów jak: kawałek rury, kawałek blachy, lekko uszkodzone kanistry, które spadły z taśmy, kaloryfery, butle gazowe 11-litrowe, lejki do kanistrów itp. Pan Galikan działał również aktywnie w Radzie Zakładowej, której podlegały ośrodki wczasowe oraz przydział mieszkań. Nie należał do partii. Pamięta, że w czasach pierwszej Solidarności, w 1981 roku, sekretarze partii załatwiali sobie pierwszą grupę inwalidzką, żeby przejść na emeryturę.

Pan Galikan od 40 lat śpiewa w chórze męskim "Arion". Przy maszynie raczej by nie zaśpiewał, bo nie wypada. Jest bardzo aktywnym, pełnym radości człowiekiem.

wtorek, 26 lutego 2013, ewps

Polecane wpisy