RSS
piątek, 22 lutego 2013

Na zdjęciu Marek Kulesza. Fot. Adam Borowski

Marek Kulesza – 40 lat pracy –  inżynier montażu i stacji prób, żeglarz, co widać w wysmaganej wiatrem twarzy i oczach wolnego człowieka. Właśnie żeglarstwo zaprowadziło go do Fabryki Silników Okrętowych. To były bardzo dobre silniki. Zamawiano je na całym świecie, potem trzeba było jeździć, doglądać montażu, serwisować. Jest coś takiego jak zapach Fabryki Silników Okrętowych, który szczególnie intensywnie odczuwało się, kiedy przychodziło się w niedzielę na trzecią zmianę i rozpoczynało próby silników, tak jak zapach siłowni na statku…

Teraz prowadzi zespół serwisowy – ma w nim najlepszych specjalistów, czasem po siedemdziesiątce, bo tu nie wiek się liczy, tylko wiedza i fachowość. Ma wrażenie, że nasza gospodarka dzisiaj jest dzika, że przypomina bananowe republiki. Wspomina pana inżyniera Janusza Kwiatkowskiego, który przez lata zapewniał zakładom Cegielskiego ważne zagraniczne kontrakty na silniki – skromny człowiek, który niczego się nie dorobił, a ludziom dostarczał pracy. Wtedy szanowało się pracę, dzisiaj liczą się tylko pieniądze.

 

środa, 20 lutego 2013

Zaczynamy w krótkich ujęciach prezentować naszych rozmówców, których historie złożą się na projekt „Ceglorz”.

Ala Kuźniak, dziś działaczka związku OZZ Inicjatywa Pracownicza, właściwie funkcyjna, jest w Komisji Rewizyjnej. Zeszłego roku przeszła na wcześniejszą emeryturę, co brzmi dziwnie, ponieważ Ala wygląda bardzo dziewczęco. Być może dlatego, że jest niezwykle żywą, ruchliwą i ciekawą świata osobą, że wiele podróżowała, podejmowała się różnych wyzwań, uprawiała kilka zawodów (np. w byłej NRD zdobyła dyplom ślusarza). Podróżując uczyła się też języków:  czeskiego, niemieckiego, a nawet węgierskiego, o którym wiadomo, że jest bardzo trudny. Mówi, że w nauce języków najważniejsza jest znajomość liczebników. Jej podróże miały charakter poznawczy i handlowy, ale uczestniczyła też w międzynarodowym Kongresie Esperantystów. W marcu 1982 roku przywędrowała do „Ceglorza” i tak już zostało. Najpierw pracowała w księgowości, ale nie lubiła tej roboty, bo jak mówi: „trzeba było na tyłku siedzieć”. Za to babki, z którymi pracowała, były fantastyczne i przyjaźnią się do dziś. Potem było zaopatrzenie, po urlopie macierzyńskim – W5 i wydajnia narzędzi... a więc doświadczyła "Cegielskiego" z różnych perspektyw, co dziś przydaje się bardzo w działalności związkowej.

piątek, 15 lutego 2013

Odwiedzamy fabrykę Cegielskiego, rozmawiamy, przyglądamy się, fotografujemy, filmujemy...

Niebawem zaczniemy tu prezentować bohaterów naszego spektaklu.

Fot. Paulina Skorupska

niedziela, 03 lutego 2013
wtorek, 15 stycznia 2013

Aby obejrzeć film, kliknijcie w zdjęcie poniżej:

Film został zrealizowany wspólnymi siłami Szum.tv, VisualArt i Emila Gawina. 12 min.

Aby przeczytać tekst, klinijcie w zdjęcie poniżej:

Fot. Andrzej Monczak / AG

Aby dowiedzieć się więcej o Inicjatywie Pracowniczej, kliknijcie baner ponizej:

Projekt „Ceglorz” powstał na skrzyżowaniu dwóch różnych zamierzeń – z jednej strony moja córka Julia zaprosiła mnie do udziału w konkursie na projekt międzypokoleniowy organizowany przez Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę”, z drugiej – w Teatrze Ósmego Dnia już od dawna rozmyślaliśmy o tym, aby kolejną edycję naszego cyklu „Miasto” poświęcić fabryce Cegielskiego. Obie ścieżki się zbiegły: zostałyśmy laureatkami konkursu dotowanego przez Polsko - Amerykańską Fundację Wolności, a  rozsmakowanie w teatrze dokumentalnym popchnęło nas w kierunku „Ceglorza”.
Rozpoczęliśmy cykl spotkań z przedstawicielami wielu pokoleń fabryki. Na początku skorzystaliśmy z pomocy związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza, której ważną postacią był nieżyjący już Marcel Szary. Pierwsze rozmowy prowadziliśmy z Jarkiem Urbańskim, dzięki któremu nawiązaliśmy kontakt z ludźmi z tego i z innych związków, a także z emerytami.
Odbyliśmy wycieczkę po zakładach Cegielskiego i myślę, że to dobry moment, żeby się zająć tym tematem. Jak wiemy z doniesień prasowych „Cegielski” pewnie w takiej formie za jakiś czas przestanie istnieć, więc warto utrwalić te chwile.
Fabryka Cegielskiego jest w Poznaniu legendą, jest ważna także z powodu wydarzeń 1956 roku, z czym wiąże się moje osobiste wzruszenie, ponieważ mój ojciec był adwokatem i bronił jednego z robotników.
Mam nadzieję, że ten spektakl nie będzie tylko czystym dokumentem, ale również artystyczną refleksją na temat tego miejsce, jego industrialnej estetyki. Tu znajdują się maszyny z pierwszych dziesięcioleci XX wieku. Będziemy starali się przeniknąć materię fabryki i przetworzyć ją w obraz, będziemy szukać formy i miejsca dla tego spektaklu. To nie będzie próba pokazania historii zakładu, ale historia ludzi częściowo ukształtowanych przez to miejsce – tak ważne w życiu społecznym Poznania.
Będziemy więc nadal rozmawiać i szukać bohaterów przedstawienia. Może niektórzy z nich  zechcą być w nim na żywo obecni.

piątek, 11 stycznia 2013

Pomnik Hipolita Cegielskiego przy placu Wiosny Ludów w Poznaniu